Obecnie pracuje w trzeciej z kolei firmie, w której pisze się oprogramowanie. Mimo, że jest to jak dotąd najlepsza praca jaką miałem, to widzę smutny, wspólny mianownik wszystkich przedsiębiorstw z jakimi miałem do czynienia. Mianowicie, kod pisze się “na odwał”. No może nie wszystko, nie zawsze, ale są miejsca (moduły, klasy, biblioteki), których aż boimy się tknąć. Czytałem sobie różne fajne rzeczy nt. agile (eXtreme Programming etc.), wszystko powinno być pięknie. Cholera, nie jest! Myślę nawet, że wdrożenie którejś z metodyk agile sytuacji nie zmieni (mamy ISO). Ale czemu tak jest?? Nikt nie lubi się pieprzyć z szukaniem błędu w takim syfie, a syf się robi i rośnie. Przykład: przedzieram się przez zwracane czarodziejskie numerki (coś na kształt: jak jest -768 to znaczy ze wystąpił taki przypadek błędu, a jak 541 to jakieś inne ciekawe zdarzenie miało miejsce). Okropność. A co z wyjątkami, z typami wyliczeniowymi??!! ;( Ktoś nie wiedział, nie umiał, miał takie przyzwyczajenia …. a może ja jestem w błędzie? Jasne rozumiem są języki w których tak być musi i trzeba pisać naprawdę ślicznie żeby się później połapać, ale czemu tego nie unikać jak można?
Zastanawiam się …. tak jest wszędzie, czy ja miałem pecha
?
PS. Nikogo się nie czepiam, tylko szkoda, że praca nie może być maksymalnie przyjemna, no i te bugi…